RSS
sobota, 31 maja 2008

I tak oto, w samym środku totalnego zamieszania - staliśmy się właścicielami górki, podciągniętych nieco fundamentów i widoku po daleko rozciągnięty horyzont. Acha, i bandy skowronków, którym obojętne jest, która godzina - drą się nieprzerwanie, jak opętane.

Najlepszy prezent urodzinowy, jaki mogłam sobie wymarzyć. Jak się wyśpię i odparuję przedteksańską gorączkę ubiegłego tygodnia, zacznę się cieszyć, jak wariatka.

Na razie - spać. 

wtorek, 27 maja 2008

Obejrzeliśmy w końcu "Once" .  

Piękna, ciepła historia, bez cienia zadęcia czy holywoodzkiego plastiku. O przyjaźni, miłości, trochę niewygodnej odpowiedzialności za innych, o palącej potrzebie drugiego człowieka obok. I o ludziach - bardzo zwykłych, trochę naiwnych, zagubionych w niezbyt kolorowej rzeczywistości. 

 
Urzekła mnie bezpretensjonalność tej opowieści, rozczuliła jej nawność i prostota. Piękne, optymistyczne, koniecznie do obejrzenia.
wtorek, 20 maja 2008

Wpadło w ucho i brzęczy:

Co by nie mówić, męski element w tle, przy instrumentach - zjawiskowy:))

poniedziałek, 19 maja 2008

Późno, a wciąż pospiesznie. Trochę boję się zaglądać w lustro, bo mogłoby się okazać, że mam w oczach sprężyny, jak postać z kreskówki po oberwaniu po łbie patelnią.

Się dzieje.  I nie ma nawet ręcznego czerwonego, żeby wyhamować. Choćby i na własną odpowiedzialność, do licha. Stop, stop, stop.

środa, 14 maja 2008

Jak to ja, oczywiście uwięzłam w temacie na dobre. Grzebię, słucham, ściągam. Wyszukuję smakowitości. Lubię tę babę i kropka.

Nawet w coverach, których generalnie nie cierpię, ale z takimi głosiskami niechże będzie. Choćby i brzmiały popowato:

Wstyd jak beret, ale może nawet i lepiej mi to brzmi, niż oryginalna, trochę mdława wersja. Choć myślałam, że takie akurat covery potrafił robić tylko Jimmi Hendrix. No dobra - i Sting w porywach.

Albo takie cudeńko:

 

 

Lubię - za ten szorstki mat w głosie, za twardość i autentyczność, za skojarzenia, które mi przynosi. Lubię ją i kropka.

poniedziałek, 12 maja 2008

Weekend minął jak sen jaki złoty, zwłaszcza że w Beskidach, z przyjaciółmi. Późna wiosna na stokach, milion odcieni i głębi zieloności, wiatr, słońce i mrówki wielkie, jak myszy.

Oprócz zdjęć i upojnego rozleniwienia przywiozłam ze sobą świeżo odkrytą - o dziwo, bo drzemała od dawna między naszymi płytami, przytulona do Triloca Gurtu - Angelique Kidjo:

Sto lat dla Kydryńskiego za jego niedzielną sjestę! I dla M., za obecność w takich chwilach. I dla przyjaciół, za te Beskidy.

A tu link do całości.

środa, 07 maja 2008

Na naszym osiedlu mamy istny sajgon. Wykopy, wylewają asfalt, na powierzchni 10m2 próbują się wyminąć dwie ciężarówki z remontowym szpejem. I nagle środkiem tego całeo bajzlu i hałasu przebiega susami brązowa wiewiórka z zadartą kitką.

Zastanawiam się teraz - prawda to, co moje oczy widziały, czy już powoli zaczynam odpływać myślami w trochę inny świat. Absudralne poczucie szczęścia.