RSS
niedziela, 14 marca 2010

Iekroć tu zaglądam, zapominam po co właściwie otworzyłam tę stronę. Zawieszam palce nad klawiaturą i próbuję sobie przypomnieć, co chciałam napisać. A potem dochodzę do wniosku, że to nieważne. Że to głupie, że w ogóle tu wracam. Exhibicjonizm nie leży w mojej naturze, po co więc? Macham ręką, zamykam laptopa, basta.

Tyle, że ciągnie mnie tu. Choćbym nie miała nic do powiedzenia. Zobaczyć swoje myśli spisane na twardo, wrócić do nich za kilka miesięcy - uczucie warte tego wstydu, który czuję za kazdym razem, gdy wyobrażam sobie że ktoś mnie czyta.

Czasem

- chciałabym stanąć obok i spojrzeć na siebie obcymi oczami. Złapać dystans. Nauczyć samą siebie, jak sobie odpuszczać.

 

Przestać szukać akceptacji poza sobą.

Jak to jest, że pewnego dnia przestajemy być nastolatkami, a ptem okazuje się, że te wszystkie popieprzone, rozdmuchane emocje buzują w nas nadal w najlepsze?...